piątek, 5 września 2014

81.Leśne dary pod puchatym, zapieczonym mchem: czyli tarta z grzybami!

Witajcie w ten "pierwszy wrześniowy post" (:  Sezon grzybowy trwa w pełni, a jesienna aura za oknem dopisuje. Patrząc na tak błękitne, słoneczne niebo aż nie chce się wierzyć, że to już wrzesień. Co prawda jest nieco chłodniej, ale nie narzekajmy - promieni słonecznych póki co jest pod dostatkiem (: 
Po kilku słodkich propozycjach zapraszamy Was dziś do nas na coś obiadowego, a mianowicie ekspresowo szybką tartę, w której kluczowym składnikiem są smakowite, jesienne grzyby! 
My naszą tartę sporządziłyśmy na gotowym, kupnym płacie ciasta francuskiego (kwestia zbyt małej ilości czasu), ale Wy możecie zakasać rękawy i zrobić ją na  kruchym, wytrawnym spodzie np. z tego przepisu.
Poza kurkami, podgrzybkami i kołpakami (na zdjęciu poniżej) pod puchatą śmietanowo-jajeczną pierzynką zapiekłyśmy szynkę szwarcwaldzką, bakłażana oraz ser capreggio, ale nie zabrakło również czosnku, czerwonej cebuli, parmezanu i przypraw! Tarta jest delikatna i łagodna, bo tym razem zrezygnowałyśmy z ostrych dodatków, aby nie przyćmić smaku grzybów, który idealnie skomponował się ze świeżym koprem. Ślinka cieknie - głodni? Zapraszamy:


Składniki:

1 opakowanie ciasta francuskiego

ok. 400g obranych i oczyszczonych leśnych grzybów

1 średniej wielkości bakłażan

1 gomółka sera capreggio

6 plastrów szynki szwarcwaldzkiej

2 ząbki czosnku

1 średniej wielkości czerwona cebula

1 mała biała cebulka

1/5 szklanki octu balsamicznego

oliwa z oliwek oraz masło do smażenia

 pół łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej

świeżo zmielona sól i pieprz


Śmietanowo jajeczna pierzynka:

150ml śmietanki 36%
3 łyżki śmietany 18%
5 jaj
pęczek świeżego koperku 
świeżo zmielona sól i pieprz
po pół łyżeczki kurkumy i świeżo startej gałki muszkatołowej


Sposób przygotowania:


  • Oczyszczone i obrane grzyby kroimy na średniej wielkości cząstki. Cebulę i czosnek siekamy na bardzo drobno. Na patelni rozgrzewamy masło, podduszamy na niej grzyby, przyprawiamy je solą, pieprzem i gałką muszkatołową kolejno dodajemy cebulę i czosnek. gdy będą już złote i oszklone dodajemy ocet balsamiczny i dusimy całość na wolnym ogniu, następnie odparowujemy go zwiększając ogień. Wszystkie podduszone składniki wkładamy do miseczki i odstawiamy na bok. 

  • Kolejno dokładnie umytego bakłażana rozcinamy na pół i nacieramy go obficie solą. Umieszczamy go w duszlaku i odstawiamy na ok. 10 minut aby bakłażan puścił soki i stał się nieco bardziej miękki. Czerwoną cebulę obieramy, kroimy ją w półtalarki, a pozostałe ząbki czosnku siekamy na bardzo drobno. Natartego bakłażana opłukujemy z soli, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy na średnie, dość reguralnie "ćwierćplastry". Piekarnik nagrzewamy do 170*C (termoobieg). Na patelni rozgrzewamy oliwę, podsmażamy na niej bakłażana, cebulę oraz czosnek (na końcu), dodajemy sól i pieprz i całość podduszamy na wolnym ogniu. Gdy bakłażan stanie się miękki zdejmujemy całość z ognia.  

  • Formę do tarty wyścielamy ciastem francuskim dokładnie wylepiając brzegi. Całą powierzchnię ciasta reguralnie nakuwamy widelcem. Na ciasto wykładamy kolejno: podduszone grzyby, bakłażana z cebulą i czosnkiem, szynkę szwarcwaldzką oraz pokruszony ser capreggio. Wszystkie składniki na "pierzynkę" dokładnie mieszamy ze sobą i przyprawiamy do smaku. Płynną masę wylewamy na wyłożone na cieście francuskim składniki i całą powierzchnie posypujemy startym parmezanem lub innym twardym serem. Tartę pieczemy ok.35 min. ( w zależności od rodzaju piekarnika). Jeżeli mamy możliwość 5 minut przed końcem pieczenia nastawiamy funkcję grilla - od góry, aby osiągnąć chrupiącą skórkę na powierzchni. Tartę dekorujemy świeżym koperkiem lub innymi ulubionymi świeżymi ziołami. Smacznego! (:
W przepisie wykorzystałyśmy przyprawy Kamis - Życie Ze Smakiem! Polecamy.

wtorek, 2 września 2014

80. Kolejna dziesiątka i ciasto jogurtowe ze śliwkami i cynamonem

Pogoda przestała nas rozpieszczać i z dnia na dzień jest coraz bardziej szaro i chłodno. My mamy sposób na przetrwanie takich dni i zaraz się z Wami nim podzielimy. Bo kto z nas nie lubi osłodzić sobie życia kawałkiem miękkiego i wilgotnego ciasta, które smakuje jogurtem i jest wypchane owocami?
Do tego ciasta pasują praktycznie wszystkie owoce - maliny, śliwki, gruszki, morele. Spróbujcie go koniecznie, jest łatwe, szybkie (nie ma nawet potrzeby używania miksera) i niesamowicie pyszne. Przepis z małymi modyfikacjami zaczerpnęłyśmy z książki Pani Doroty "Moje Wypieki i Desery". 


Składniki

1 szklanka oleju
1 duże jajo (lub dwa małe)
1 szklanka drobnego cukru 
1 łyżeczka cukru waniliowego
600 g jogurtu typu greckiego
500 g mąki
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo:

ok. 500- 600 g owoców (u nas śliwki)
2- 3 łyżki brązowego cukru
1 łyżeczka cynamonu



  • Piekarnik rozgrzewamy do ok. 160 stopni Celsjusza. W dużej misce dokładnie łączymy rózgą olej i jajo, a następnie dodajemy cukry i dokładnie mieszamy. Wlewamy jogurty i znów mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Bezpośrednio do mokrych składników przesiewamy suche- mąkę, sodę i proszek i mieszamy. Ciasto może wyglądać jakby miało grudki, było lekko zważone. 
  • Na wyłożoną papierem prostokątną blaszkę wykładamy ciasto i wyrównujemy jego powierzchnię. Wykładamy na nie owoce wypestkowane i przekrojone na pół, wnętrzem do góry. 
  • Cukier i cynamon* mieszamy w miseczce i przed wstawieniem do pieca taką mieszanką posypujemy całe ciasto dość obficie - po upieczeniu zrobi się krucha skorupka z cukru. Pieczemy około 60- 70 minut (do suchego patyczka). Studzimy chwilę we wyłączonym piekarniku, następnie wyjmujemy i zjadamy! Smacznego :) ( niestety w piekarniku bez termoobiegu ciasto tak bardzo nie zarumieni się na górze, ale jeśli ktoś posiada termoobieg po upieczeniu wierzch ciasta będzie naprawdę zachwycająco brązowy i chrupiący od cukrowej skorupki).

* w innej wersji ciasto posypałyśmy prażonymi płatkami z migdałów i odrobiną brązowego cukru

środa, 27 sierpnia 2014

79.Strączkowelove: czyli dwubarwna zupa z soczewicy!

Witamy Was po kolejnej chwilowej przerwie! Każdy z nas ma takie momenty, gdy obowiązki zabierają pewną część czasu, a mianowicie tego wolnego, który  zazwyczaj przeznaczamy na nasze pasje i małe przyjemności.. U nas ostatnimi czasy z powodów nie od nas zależnych staje się to niestety regularne, ale już niedługo wrócimy do świata "żywych" i na pewno co rusz będziemy serwować coś przesmacznego!
Dziś na w naszym obiadowym menu króluje soczewica, a właściwie dwukolorowa, składająca się z dwóch odcieni zupa, która zapewne ogrzeje Was w te towarzyszące nam chłodniejsze dni lata (aż nie chce się wierzyć, że przy ostatnim wpisie pisałyśmy o upałach, które zapewne już nie wrócą ):). 
Zupę nie pierwszy raz dzielimy na części głównie w celu urozmaicenia kolorami i wyeksponowania różnych nut smakowych, które w trio lub w duecie smakują zupełnie inaczej niż solo. Dziś jest nie inaczej, bo jedna część jest bardziej sycąca - nie tylko przez gęstszą konsystencję, ale i lekkie stonowanie przez ułagodzenie smaku spowodowanym  dodatkiem soku z pomarańczy, ugotowanej marchewki i natki pietruszki (według nas jest to lekko polski akcent). Smaki drugiej części natomiast są ukierunkowane dość standardowo, bo zainspirowałyśmy się kuchnią indyjską i dodałyśmy do niej nieodłączne mleczko kokosowe, uprażone ziarna sezamu i małą ilość oleju z tego cudownego surowca. Efekt końcowy z pewnością i dla Was będzie zaskakujący, a więc jeśli jesteście ciekawi to zapraszamy Was do wypróbowania i tym samym rozgrzania (: :


Składniki:
(dla 3 osób)

900 ml wywaru warzywnego (lub mięsnego)

400 g nasion suchej  soczewicy

3 średniej wielkości papryczki pepperoni 

torebka długiego, białego ryżu

1 średnia cebula

2 ząbki czosnku

puszka (200 ml) mleczka kokosowego

2 średnie marchewki z wywaru, ugotowanych

sok wyciśnięty z połówki pomarańczy

niepełna garść ziaren uprażonego na suchej patelni sezamu + niewielka ilość d posypania

pół pęczka natki pietruszki (lub świeżej kolendry)

3 cm świeżego, obranego i startego imbiru

0,5 łyżki przyprawy curry

łyżeczka słodkiej papryki

olej sezamowy do polania (opcjonalnie)

oliwa z oliwek do smażenia 


Przygotowanie: 

  • Nasiona soczewicy przygotowujemy wedle przepisu na opakowaniu. Cebulę, obrane ząbki czosnku oraz papryczki pepperoni siekamy na bardzo drobno. Niewielką ilość oliwy z oliwek rozgrzewamy na patelni i zaczynając od posiekanych papryczek i kończąc na posiekanym czosnku smażymy całość na średnim ogniu aż do osiągnięcia oszklenia cebuli i lekkiego ozłocenia czosnku. Do podgrzanego wywaru wysypujemy połowę ugotowanej soczewicy i rozdrabniamy ją za pomocą blendera, a następnie dodajemy przyprawy - świeży imbir, curry i słodką paprykę (pomijając sól, pieprz). Kolejno do całości dołączamy drugą połowę ugotowanej soczewicy, mieszamy całość i  rozdzielamy na dwie części. Do obydwu części dodajemy przesmażone papryczki, czosnek oraz cebulę (rozdzielamy to mniej więcej po równo).
  • Do jednej części zupy wsypujemy opakowanie sypkiego, białego ryżu i gotujemy go na wolnym ogniu ok.15 minut co jakiś czas mieszając, aby uniknąć przywarcia do dna. Gdy ryż będzie już ugotowany dodajemy wyciśnięty sok z pomarańczy, posiekaną natkę pietruszki, oraz marchewki z wywaru pokrojone na średnie cząstki. Kolejno do drugiej części dodajemy mleczko kokosowe oraz niepełną ilość uprażonego sezamu (resztę zostawiamy do posypania jej wierzchu). Obydwie części doprawiamy świeżo zmieloną solą oraz pieprzem do smaku (lub innymi dodatkami). Przed podaniem rozlewamy do misek tak, aby między nimi pozostawiona była lekka różnica barw. Część rzadszą, z mleczkiem kokosowym posypujemy resztą ziaren prażonego sezamu i polewamy olejem sezamowym. Smacznego, kochani!
W przepisie wykorzystałyśmy soczewicę firmy Lestello - serdecznie polecamy!


czwartek, 14 sierpnia 2014

78. Spotanicznie, bez pieczenia czyli: kokosowy deser na ciasteczkowym spodzie!

Witajcie (: Nastało lekkie ochłodzenie, ale nas to w sumie bardzo cieszy, bo po tylu upalnych dniach przyda nam się troszkę ochłonąć! Dzisiejszy wpis poświęcony jest deserkowi, który wymyślony został na skąpanych słońcu mazurach przez wielką ochotę na coś słodkiego (: A, że dość polowe warunki z reguły nie zapewniają piekarnika trzeba było trochę ruszyć głową i użyć wyobraźni.. Żądna słodkości rodzinka głowiła się i głowiła aż w końcu wszyscy zgodnie zdecydowaliśmy się na banoffe. Niestety rodzinny słodki plan popsuł brak bananów w sklepie, więc wszystko skończyło się na tejże spontanicznej wersji, z której wszyscy byli bardzo zadowoleni. Jedynie co jest nam potrzebne to: kruche herbatniki, orzeszki ziemne, śmietanka kremówka, skórka z cytryny, batony Princessa i wiórki kokosowe. Czyż nie brzmi pysznie, że aż lekko? Nie za słodko, a w sam raz - deser idealny na wakacyjy urlop bez piekarnika! Zapraszamy kochani:

Składniki:

4 opakowania herbatników (po 50g każde)

garść słonych orzeszków ziemnych + mała ilość do posypania wierzchu

90-100g masła

100g wiórek kokosowych + odrobina do posypania wierzchu

3 150gramowe batoniki kokosowe ( preferowane Princessa)

1 łyżeczka startej skórki z cytryny lub limonki

300ml mocno schłodzonej kremówki spółdzielni mleczarskiej w Gostyniu 30% 

1 małe opakowanie śmietan fixu (opcjonalnie)


Przygotowanie:

  • Herbatniki i orzeszki ziemne rozdrabniamy w moździerzu, za pomocą malaksera (lub w polowych warunkach za pomocą tłuczka do kotletów(:) na postać przypominającą kruszonkę. W garnku roztapiamy masło. Pokruszone herbatniki i orzeszki mieszamy dłońmi z roztopionym masłem na jednolitą masę. Masą wylepiamy dno formy, którą wkładamy do lodówki lub zamrażarki w celu schłodzenia. 
  • Schłodzoną śmietankę ubijamy na wysokich obrotach miksera wraz ze śmietan-fixem (opcjonalnie)  na bardzo sztywną konsystencję (tak aby przy trzymaniu miski do góry dnem trzymała się sztywno podstawy). Batoniki kokosowe kroimy w paseczki. Ubitą kremówkę mieszamy z pociętymi batonikami, wiórkami kokosowymi, skórką z cytryny i delikatnie, ale dokładnie mieszamy całość. Gęstą masę wykładamy równomierie na schłodzony spód i chowamy ponownie do lodówki, a pod koniec do zamrażarki w celu dokładnego zestalenia i schłodzenia, które zapobiegnie rozpadaniu się podczas krojenia. Przed podaniem deser posypujemy wiórkami kokosowymi i orzeszkami ziemnymi, a opcjonalnie plastrami cytryny, finalnie delektujemy się! Smacznego, kochani.



wtorek, 5 sierpnia 2014

77.Proste, ale niebanalne: czyli banany w towarzystwie karmelu i sezamu!

Witajcie nasi mili! Piękne lato trwa zrówno za oknem jak i w duchu - w taką pogodę aż chce się żyć! (: Słoneczne poranki motywują do działania i pomagają przy porannym, ciężkim wstawaniu. Wakacje w pełni, (choć pracowite) dają nam codzień wiele coraz to nowych inspiracji i pomysłów na blogowe, kulinarne propozycje. Często w dni jak ten szukamy czegoś prostego, szybkiego, a zarazem smakowitego dlatego też dziś proponujemy Wam deser, w którym główną rolę odgrywają banany! Banany polałyśmy słodkim karmelem i obsypałyśmy sezamem oraz świeżym tymiankiem. Może i brzmi barrrdzo słodko, ale wcale tak nie jest, ponieważ sezam i tymianek tonują słodycz i nadają tutaj nutkę wytrawności . Nasza propozycja jest idealna do delikatnych w smaku lodów np. waniliowych lub śmietankowych, ale idealnie pasowałyby również do gęstego, lekko kwaskowatego jogurtu greckiego - wszystko zależy od Was, kochani. No to do dzieła! A do sporządzenia jak zwykle zachęcamy Was smakowitymi zdjęciami. Zapraszamy! (:


Składniki:
(dla 2 osób)

2 niezbyt dojrzałe banany

sok wyciśnięty z połowy cytryny 

25g miałkiego cukru

1 łyżka wody

sezam i świeże listki tymiaku (do posypania)


Przygotowanie:

  • Banany obieramy ze skórek, odcinamy końce,kroimy na 3 dość równe części i umieszczamy w misce, do której wyciskamy sok z cytryny. Cząstki bananów obtaczamy w soku tak, aby cała ich powierzechnia była równomiernie pokryta sokiem(zapobiegnie to ich ciemnieniu). Kolejno cząstki dokładnie osuszamy papierowym ręczniczkiem i wykładamy na papier do pieczenia przy zachowaniu odstępów pomiędzy każdym kawałkiem. 

  • W garnku z grubym dnem podgrzewamy wodę, wsypujemy cukier i  całość  na wolnym ogniu doprowadzamy do wrzenia. Cukier z wodą podrzewamy cały czas mieszając łyżką, aż do całkowitego rozpuszczenia cukru i powstania jasnobrązowego karmelu(unikiemy przy tym przywarcia do dna). Gdy karmel osiągnie taki kolor garnek natychmiast zdejmujemy z ognia(by uniknąć przypalenia - zbyt mocno brązowy będzie gorzkawy). Banany polewamy gorącym karmelem tworząc zyg-zaki na całej ich powierzchni(łyżka stołowa jest tutaj bardzo pomocna (:) - każdą cząstkę staramy polać jednym ruchem, ponieważ karmel od razu zastygnie. 
  • Polane karmelem kawałki bananów posypujemy ziarnami sezamu i odstawiamy na ok.5 minut w celu dokładnego zestalenia i schłodzenia. Za pomocą noża odkrawamy przywarty do papieru do pieczenia zastygnięty karmel. Cząstki bananów wykładamy na talerz i obsypujemy świeżym tymiankiem (opcjonalnie). Podajemy z preferowanymi dodatkami ( tak jak wyżej, polecamy lody lub kwaśny jogurt). Delektujcie się, kochani! (: