środa, 3 czerwca 2015

124. Botwinka, rzodkiewka, ogórek, szczypior czyli: chłodnik muśnięty rukolą.

Witamy! :)
Nareszcie przyszła wiosna.. Jest słonecznie, ciepło, zielono, na straganach mieni się od kolorów, w ogrodach dominują piękne kwiaty i summa summarum - chce się żyć. Długi weekend zapowiada się barrrdzo! dobrze - wyjazd na Mazury, na niebie słońce, dookoła jeziora, rzeki i lasy, łowienie ryb, ognisko i śpiewy przy gitarze. W końcu! Wczoraj na kolację robiłyśmy zapiekane szparagi(pierwsze w tym roku!), udało się również stworzyć przepis na wspaniałą słodką tartę z truskawkami i.. burakami (niedługo go zaprezentujemy) :) Na blogu wraz z wiosenną aurą życie zacznie tętnić, więc zaglądajcie do nas. Nie wiem czy zauważyliście, ale zrobiłyśmy tu małe porządki i jest nieco przejrzyściej. Zaczynamy się pakować, a Was zapraszamy na chłodnik.. muśnięty rukolą (wspomniałyśmy, że dodamy coś od siebie):)
Życzymy Wam wspaniałego weekendu, zapraszamy: 


Składniki: (4-5 porcji)

1 litr zimnej maślanki

2 łyżki śmietany 18% lub jogurtu naturalnego

2 pęczki botwiny  (+ ok. szklanka wywaru warzywnego lub wody, aby ugotować botwinę)

1 pęczek rzodkiewki

1 ogórek krajowy 

1 świeża dymka

pęczek szczypioru

pół opakowania liści rukoli

sok z połowy cytryny

świeżo zmielona sól i pieprz

 dodatkowo: 4-5 jaj,  ok. 0,5 kg młodych ziemniaczków


Przygotowanie:

  • Botwinę pozbawiamy zielonych liści i dokładnie płuczemy pod zimną wodą. Buraczki obieramy. Całą różową część wraz z burakami siekamy na drobną kosteczkę i wsypujemy wszystko do garnka - zalewamy wywarem warzywnym(jeśli nie mamy wystarczy woda) tak, aby cała kostka została pokryta płynem. Pokrojoną botwinę gotujemy pod przykryciem na bardzo małym ogniu aż do miękkości. Dodajemy sok z cytryny i odstawiamy do ostudzenia. 

  • Ogórka obieramy ze skóry, umytą rzodkiewkę pozbawiamy części niejadalnych i dokładnie myjemy, a kolejno ścieramy na tarce o dużych oczkach. Dymkę, rukolę i szczypior siekamy na bardzo drobno. Ostudzoną botwinę wraz z sokiem z cytryny dodajemy do maślanki, a kolejno resztę składników(część szczypioru pozostawiamy do dekoracji) . Całość doprawiamy do smaku i odstawiamy do lodówki na około godzinę, aby smaki "przegryzły się". W tym czasie możemy ugotować jaja na twardo oraz jeśli mamy ochotę (i jesteśmy w posiadaniu) - dokładnie wyszorowane połówki młodych ziemniaków. W takiej kompozycji chłodnik smakuje rewelacyjnie! Chłodnik serwujemy w miseczkach z połówką jaja i posiekanym szczypiorem. Smacznego :)




sobota, 30 maja 2015

123. Goście, goście czyli: sałatka ekspresowo - kryzysowa.

Serwus kochani.
Korzystając z wolnego dnia jakim jest sobota chciałybyśmy poczęstować Was ekspresową i pyszną sałatką. Czasami w weekend zdarza się, że u progu naszych drzwi pojawiają się niespodziewani goście (lub zostaliśmy o tym poinformowani "na chwilę" przed ich wizytą) wtedy najlepszym rozwiązaniem są m.in. właśnie takie bardzo szybkie i proste sałatki. Jeżeli jednak Wasze zapasy w lodówce nie zaliczają się do typowo sałatkowych to zapraszamy Was do przejrzenia naszych pomysłów na przystawki - są to najczęściej propozycje, które naprawdę szybko się przygotowuje. Szybkość przygotowania tej sałatki tkwi głównie w przygotowaniu piersi z kurczaka, którą to obgotowujemy w esencjonalnej marynacie(dzięki czemu kawałki mięsa nie tylko nabierają wyrazistego smaku, ale również ładnej, ciemnej barwy powierzchni). W sałatce znalazły się również suszone śliwki, pestki dyni, pomidorki koktajlowe, rukola, ser feta oraz kiełki rzodkiewki - więc jest jak najbardziej zdrowo i lekko. 
Zapraszamy do zapoznania się z przepisem: 

Składniki (dla 4 osób):

3/4 opakowania liści rukoli (80g)

pół opakowania pomidorków koktajlowych (250g)

pół opakowania sera feta (100g)

pół opakowania kiełków rzodkiewki lub brokułu (50g)

kilka suszonych pomidorów w oleju

300g piersi z kurczaka

garść suszonych śliwek oraz pestek dyni 

Marynata do piersi kurczaka: 

1/4 szklanki wody

1/4 szklanki oliwy

1/4 szklanki sosu sojowego 

1/4 szklanki octu balsamicznego

łyżka miodu (lub cukru)

po 1 łyżeczce papryki słodkiej i chili

1 ząbek czosnku

ulubione zioła - najlepiej świeże

Dressing: 

1/4 szklanki oleju słonecznikowego lub oliwy z oliwek

1/4 szklanki musu roztartego z jednej, świeżej figi lub
1/4 szklanki soku z pomarańczy (świeżo wyciskanego)

1/4 szklanki octu balsamicznego

pół garści listków tymianku

1 łyżka miodu

świeżo zmielona sól i pieprz

świeżo starta gałka muszkatołowa



Przygotowanie:




  • Całą pracę rozpoczynamy od dokładnego umycia piersi z kurczaka oraz pozostałych składników (liści rukoli, pomidorków) i osuszenia ręczniczkiem papierowym. Pierś z kurczaka kroimy na niewielkie kawałki, a składniki na marynatę podgrzewamy w rondelku z grubym dnem (czosnek oczywiście obieramy i kroimy w paseczki), gdy zacznie wrzeć wrzucamy do niej pokrojonego kurczaka, gotujemy pod przykryciem ok 2 minuty i zdejmujemy z ognia (im dłużej kurczak będzie leżał w marynacie tym większego jej aromatu nabierze - czynność najlepiej zrobić dzień wcześniej pozostawiając kawałki kurczaka na całą noc).

  • Umytą i osuszoną rukolę wrzucamy do miski, pomidorki kroimy na ćwiartki, suszone śliwki i suszone pomidory kroimy w paski i dokładamy do rukoli.  Dodajemy ostudzone, odsączone z marynaty kawałki kurczaka oraz kiełki rzodkiewki, fetę kroimy w dość drobną kostkę lub wkruszamy bezpośrednio do sałatki i całość delikatnie mieszamy. Sporządzamy dressing mieszając ze sobą wszystkie składniki i zalewamy nim sałatkę, oprószamy pestkami dyni i serwujemy niezapowiedzianym gościom :) Smacznego. 



środa, 27 maja 2015

122. Strączkowa przecieranka czyli: zupa krem z zielonej soczewicy i szpinaku.

Witajcie kochani. 
Ostatnie majowe dni nas w ogóle nie rozpieszczają, pogoda jest jak najbardziej w kratkę, niezdecydowana i bardzo obrażalska (; Nie wiadomo w co się ubrać, nie ma zbytnio chęci do większego działania w trakcie dnia i bardzo brakuje ciepłych promieni słońca. Przy tak brzydkiej, szarej pogodzie postanowiłyśmy zaserwować Wam odrobinę zieleni, a mianowicie szybką zupę krem z zielonej soczewicy, szpinaku, ziemniaka, czosnku  i wyczuwalnej ilości curry. Krem bardzo przyjemnie rozgrzewa, ponieważ został doprawiony sporą ilością gałki muszkatołowej, kolendry oraz imbiru.. Spróbujecie? Może zielonym, wiosennym kolorem uda nam się przegonić te brzydkie chmury (:
 Zapraszamy do przepisu:



Składniki: 



800ml wywaru mięsno-warzywnego (lub warzywnego)



400g zielonej soczewicy



300g mrożonego(lub świeżego) szpinaku



1 duży ziemniak (ok.90g)



2 ząbki czosnku



pół pęczka natki pietruszki


1-2 łyżeczki curry, 1 łyżeczka ziaren kolendry, 1 pełna łyżeczka świeżo startej gałki muszkatolowej

zmielona sól i pieprz

oliwa z oliwek do smażenia



-dodatkowo: śmietana, oliwa z oliwek, Pikantna mieszanka ziaren (firmy Ziarenkowo)



Przygotowanie:

  • Szpinak rozmrażamy(jeśli mamy świeży blanszujemy gorącą wodą). Soczewicę przepłukujemy, namaczamy i gotujemy na półtwardo wedle przepisu na opakowaniu(jeśli będziemy ją gotować z dodatkiem ziół tj. liść laurowy lub ziele angielskie obniży to jej właściwości wzdymające). Czosnek obieramy, siekamy na bardzo drobno. Wywar podgrzewamy na średnim ogniu, gdy woda zacznie wrzeć dodajemy półtwardą soczewicę i gotujemy ją do miękkości. Kolejno obieramy ziemniaka i kroimy na dość drobne, równe kawałki. Na patelni rozgrzewamy oliwę(1-2 łyżki), wykładamy na nią ziemniaki, gdy się przyrumienią -  posiekany czosnek i smażymy do jego lekkiego ozłocenia. Na samym końcu dodajemy szpinak - rozmrożony lub zblanszowany i całość dusimy pod przykryciem na niewielkim ogniu. 
  • Szpinak doprawiamy świeżo startą gałką muszkatołową, solą i czarnym pieprzem. Gdy soczewica w wywarze będzie już dość miękka dodajemy do niej podduszone składniki z patelni i gotujemy aż do uzyskania miękkości wszystkich składników. Całość rozdrabniamy za pomocą blendera do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji( jeśli chcemy mieć idealnie kremową konsystencję zupę po zblendowaniu można przetrzeć przez sito). Natkę pietruszki siekamy na bardzo drobno, większą jej część dodajemy do zupy(mieszając), a pozostałą częścią posypujemy wierzch przed podaniem. Finalnie zupę doprawiamy imbirem oraz curry - robimy to wedle uznania(my doprawiłyśmy ok 1,5 łyżeczki).  Serwujemy z kleksem śmietany, odrobiną oliwy, grzankami, świeżą, chrupiącą bagietką lub ziarnami - polecamy tutaj produkt firmy Ziarenkowo. Smacznego kochani (:
"Czas na szpinak 5!"

piątek, 8 maja 2015

121. Czerwienie na straganach czyli: zawijane drożdzówki z truskawkami i domowym budyniem waniliowym

Witajcie kochani!
Wracamy do Was po nieco dłuższej przerwie. Na naszych życiowych ścieżkach ostatnio bardzo dużo  się wydarzyło. Wszystko to powodowało, iż byłyśmy nieco odrywane od blogowania i odnajdywania nowych smaków w kuchni. Decyzje mniejsze i większe, podejmowane na szybko i z dłuższym zastanowieniem - w życiu przychodzi taki etap kiedy wszystko trzeba uporządkować i dojść do jakichś ważnych, kluczowych wniosków, poddać się dorosłości, zacząć być poważnym.. ale nie będziemy Was zanudzać, bo nie o życiu tu mowa, a o.. drożdżówkach!
Po dłuższej nieobecności chciałybyśmy Was nieco rozpieścić czymś słodkim, a że jak już wielokrotnie tu wspominałyśmy ciasto drożdżowe wprost ubóstwiamy, a na targach pojawiły się już czerwone, jędrne Panie jakimi są truskawki(również ubolewamy, że to jeszcze nie jest ten krajowy, słodziutki rarytas, ale..) to zapraszamy Was do sporządzenia naszych zawijasów drożdżowych z truskawkami oraz domowym budyniem waniliowym(naprawdę jest świetną, a na dodatek prostą do przygotowania alternatywą tego sklepowego). Częstujcie się przepisem:


Składniki (na 14-15 sztuk)


Bułeczki (ciasto):


3 szklanki mąki tortowej 

1 szklanka letniego (36,3*C) mleka

szczypta soli

2 jaja

50g (1/4kostki) rozpuszczonego masła

6 łyżek cukru 

25g drożdży świeżych lub 7g drożdży instant 

Nadzienie:

0,5 kg truskawek

1 łyżka cukru trzcinowego

1 łyżeczka soku z cytryny ( opcjonalnie)

Domowy budyń:

1 szklanka mleka (zaw. tłuszczu wedle uznania)

1 łyżka mąki ziemniaczanej

3 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią

żółtko

opcjonalnie - nasionka z całej laski wanilii

Dodatkowo: 

1 białko - do posmarowania bułeczek przed pieczeniem

cukier puder do oprószenia bułeczek

duży apetyt (:

Przygotowanie: 

  • Całą pracę rozpoczynamy od zrobienia rozczynu(jeśli mamy do dyspozycji drożdże suszone to tą czynność pomijamy i zagniatamy ze sobą wszystkie składniki na ciasto podane powyżej). Mleko podgrzewamy, drożdże wkruszamy do dość głębokiej miski(zaczyn urośnie) i drewnianą łyżką rozgniatamy z cukrem, aż do ich rozpuszczenia. Kolejno podlewamy je ciepłym mlekiem, dodajemy kilka łyżek mąki i mieszamy aż do zaniknięcia grudek (konsystencji gęstej śmietany). Wierzch rozczynu podsypujemy mąką, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy w dość ciepłe, bezwietrzne miejsce na 10-15 minut. 
  • Gdy rozczyn urośnie, pozostałą mąkę( 3 szklanki) przesiewamy do głębokiej miski, wbijamy 2 jaja, dodajemy rozpuszczone masło, dodajemy wyrośnięty zaczyn, szczyptę soli i mieszamy drewnianą łyżką aż do bardzo dokładnego połączenia składników. Kolejno pracę wykonujemy ręcznie - zagniatamy składniki w spójne, elastyczne ciasto. Formujemy z niego kulę, lekko spłaszczamy i odstawiamy w przykrytej lnianą ścierką misce aż do podwojenia objętości. 
  • Truskawki dokładnie myjemy, usuwamy szypułki i kroimy na dość regularną kostkę. Patelnię rozgrzewamy, wykładamy na nią 3/4 pokrojonych truskawek, przysypujemy łyżką cukru trzcinowego i podsmażamy chwilę, aż do uzyskania konsystencji konfitury. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do ostudzenia. Przygotowujemy budyń: 3/4 szklanki mleka podgrzewamy wraz z żółtkiem, cukrem z prawdziwą wanilią i ziarenkami wanilii aż do zagotowania, mieszając. Do pozostałej części mleka dodajemy skrobię ziemniaczaną i dokładnie mieszamy aż do zaniknięcia grudek. Gdy mleko będzie już gorące dodajemy mieszankę z mąką i całość mieszamy na bardzo wolnym ogniu aż do otrzymania konsystencji budyniu (budyń musi być gęsty, inaczej będzie się wylewał). Gdy takową otrzymamy zdejmujemy z ognia i odstawiamy do ostygnięcia.
  • Piekarnik nastawiamy na 180*C(termoobieg). Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o grubości ok. 0,5cm. Całą powierzchnię smarujemy ostudzonym budyniem, kolejno ostudzoną masą truskawkową i całość sprawnie zwijamy w roladę("rulon"). Podłużny zawijas tniemy na ok.1,5cm. kawałki (powinny wyjść "ślimaczki") (; Zawinięte bułeczki wykładamy na formę wyścieloną papierem do pieczenia(w odstępach ok.1,5cm - bułeczki będą nieco rosły), wierzch bułeczek smarujemy rozkłóconym białkiem i posypujemy pozostałą częścią pokrojonych truskawek. Pieczemy od 15 do 25minut (w zależności od rodzaju i mocy piekarnika) na złoty rumiany kolor. Przed podaniem oprószamy cukrem pudrem i obserwujemy jak bułeczki znikają w mgnieniu oka!

  •   Dużo tekstu, ale poszło jak z płatka, prawda? Delektujcie się, kochani!



środa, 8 kwietnia 2015

120. Trafiony, zatopiony czyli: drożdżowy topielec.

Witajcie kochani. Wielkanoc przeminęła w dosłownie chwilę. Jednak te krótkie dwa dni zawsze pozostawiają po sobie masę ciepłych,  rodzinnych wspomnień, kolejną garść opowieści do kolekcji, kolejne fotografie do albumów, czy w ramki, no i nie zapominając o najczęstszym przypadku czyli.. przepełnione jedzeniem brzuchy. (; Ale żeby się ładnie usprawiedliwić zawsze można ująć, iż w Święta nie należy lecz TRZEBA jeść(dużo jeść).. taka to już jest ta tradycja. 
Dzisiaj, nieco spóźniony post, który miał pojawić się tuż przed Wielkanocą, jednak uznałyśmy, iż ten rodzaj ciasta drożdżowego każdy powinien koniecznie znać, poznać, a już na pewno skosztować.
Topielec. Nazwa wywodzi się od techniki przygotowania, a mianowicie zatapiania ciasta w zimnej wodzie w procesie rośnięcia. Owinięte lnianą ściereczką, delikatne, pulchne ciasto drożdżowe podczas "kąpieli" w garnku lub głębokiej misce pochłania tlen zawarty w wodzie przez co bardzo efektywnie rośnie, a tym samym wzrasta porowatość jego struktury. Wpływa to bardzo korzystnie na smakowitość - na pewno różnicę zauważyliby wszyscy faworyci ciasta drożdżowego. 
My jedną część naszego zatapianego ciasta polałyśmy lukrem na bazie cukru pudru i cytryn oraz posypałyśmy skórką z cytryny, z drugiej zaś sporządziłyśmy wyśmienitą chałkę, którą podjadałyśmy w trakcie przygotowań w Wielką Sobotę. Zatem z topielca drożdżowego można zrobić niemal wszystko od zwykłego ciasta upieczonego w blaszce, po rogale, strucle, chałki, bułki i bułeczki.. Już niedługo na targach i w sklepach pojawią się pyszne, sezonowe owoce - nie zapominajcie o tym (;
Zapraszamy Was do zapoznania się z przepisem: 



Składniki: 

2 szklanki mąki pszennej, tortowej (typ 450) + garść do przygotowania rozczynu
100g rozpuszczonego, letniego masła 82%tłuszczu + tłuszcz do wysmarowania formy (jeśli to forma silikonowa - pomijamy)
2 jaja
50 ml mleka
100g cukru + 1 łyżka do przygotowanie rozczynu
50g świeżych drożdzy (lub 14g suszonych)
ziarenka z 1 laski wanilii (opcjonalnie)
szczypta soli








Przygotowanie:

  • Masło kroimy na kawałki i rozpuszczamy je w rondelku, zostawiamy do ostygnięcia. Sporządzamy rozczyn, mleko podgrzewamy do temp. ok. 36*C - ma być letnie, nie gorące. Do miseczki dodajemy rozkruszone drożdże i ucieramy je z jedną łyżką cukru (drewnianą łyżką), aby zaczęły pracować. Gdy się rozpuszczą dodajemy cieple mleko, garść mąki, szczyptę soli i mieszamy do momentu zaniknięcia grudek. Rozczyn podsypujemy małą ilością mąki, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
  • Mąkę przesiewamy na stolnicę, na jej środku robimy dołek. Jaja wraz z wydrążonymi nasionkami wanilii ubijamy chwilę mikserem lub za pomocą trzepaczki do powstania piany. Pianę dodajemy wraz z rozpuszczonym letnim masłem do mąki. Jeśli rozczyn stał się już dwukrotnie większy dodajemy go mąki, masła i jaj ( na tym etapie nie dodajemy cukru). Finalnie zagniatamy dłońmi ciasto, ma być ono zwarte, delikatne i elastyczne. 
  • Piekarnik rozgrzewamy do temp. 180*C (termoobieg). 
  • Zagniecione ciasto owijamy luźno lnianą ściereczką ( tak aby było dwukrotnie owinięte i aby miało sporo miejsca, by rosnąć), dwa końce związujemy sznurkiem lub gumką recepturką.  Owinięty "tobołek" z ciastem wkładamy do szerokiego i głębokiego garnka i zalewamy je do pełna zimną wodą, dociskamy je lekko do dna i pozostawiamy w wodzie. Proces wyrastania będzie trwał dopóty, dopóki "tobołek" nie wypłynie na powierzchnię (jeśli użyliśmy świeżych drożdży nie powinno to trwać dłużej niż 20 minut, jeśli użyliśmy suszonych trzeba troszkę poczekać).
  • Gdy ciasto drożdżowe wypłynie na powierzchnię odwijamy je i osuszamy do sucha lnianą ściereczką. Nakłuwamy je robiąc dość duże dziurki i wsypujemy w nie cukier i ostatecznie chwilę zagniatamy. Formę smarujemy tłuszczem, przekładamy do niej zagniecione ciasto, nakrywamy ją lnianą ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na ok. 15 minut. Wyrośnięte wkładamy na środkową półkę nagrzanego piekarnika i pieczemy od 30-40 minut. ( Jeśli naszym wypiekiem jest chałka lub np. bułeczki z owocami wierzch topielca możemy posmarować rozkłóconym jajkiem  i posypać kruszonką) Smacznego (: